Filmy o przyszłości
Wiele filmów, które mamy okazję oglądać w kinie dotyczy przyszłości. Są to zazwyczaj filmy science – fiction ale przecież nigdy do końca nie wiadomo, czy prezentowane w nich wydarzenia przypadkiem się nie sprawdzą. Jednym z nowszych filmów tego typu, bo z 2009 roku jest film o krótkim tytule „2012”. Akcja filmu rozpoczyna się w 2009 roku, kiedy to na słońcu zostają zaobserwowane silne burze słoneczne. Naukowcy dowodzą, że taka sytuacja może mieć tragiczne dla Ziemi skutki. Jak to zwykle bywa, nie wszyscy traktują te doniesienia poważnie. W końcu informacja trafia do prezydenta USA. Akcja przeskakuje do roku 2010 w którym to zwołano szczyt państw G8, czyli ośmiu najbardziej wpływowych państw świata. W jego skład wchodzą Stany Zjednoczone, Kanada, Wielka Brytania, Francja, Japonia, Rosja, Niemcy i Włochy. Spotkanie państw G8 ma na celu omówienie w jaki sposób zapobiec zbliżającej się katastrofie. Równocześnie zostają rozpoczęte budowy gigantycznych zapór i tam. Kolejna akcja rozgrywa się w roku 2011. ujawniono wówczas, że córka prezydenta wydała ogromne środki na sporządzenie kopii największych dzieł sztuki znanych na całym świecie. Oryginały zostały ukryte w nieznanym miejscu. I po raz kolejny historia przenosi się do następnego roku. Jest rok 2012, a więc zbliża się zapowiedziana przez naukowców katastrofa. W Stanach Zjednoczonych pojawiają się liczne trzęsienia ziemi. W końcu dochodzi do trzęsienia, które obejmuje całą kulę ziemską. Wiadomo już, że podczas szczytu państw G8 postanowiono zbudować gigantyczne statki na wzór biblijnej Arki Noego. Mają one ocalić najbardziej wpływowych ludzi świata, najbogatsze persony i ich rodziny. Po cofnięciu się kataklizmu, ich zadaniem byłoby odtworzenie populacji na planecie. W trakcie oglądania filmu nasuwa się pytania, co by było, gdyby przewidywane w filmie fikcyjne wydarzenia naprawdę się wydarzyły. Czy władze byłyby w stanie ocalić całą ludzką populację, która wynosi aż sześć miliardów ludzi. Odpowiedź jest oczywista. Uprzywilejowane osoby będą starały się ocalić jedynie siebie, swoje rodziny i ludzi, którzy mogliby się na coś przydać. Tak więc ocalenie wszystkich ludzi jest niemożliwe. Reżyser przedstawił fakty w filmie w ten sposób, aby sprawiał on wrażenie jak najbardziej prawdopodobnego i powodował ludzką ciekawość. Faktem jest, że według kalendarza Majów koniec świata nastąpi 12.12. 2012 roku. Po tej dacie w kalendarzu już nic nie ma. Spowodowane jest to tym, że tego właśnie dnia dojdzie do przebiegunowania Ziemi, które zostanie spowodowane przez promieniowanie elektromagnetyczne Słońca. Jednak nie ma się czym przejmować, gdyż zapowiadanych końców świata było już naprawdę sporo, a póki co wciąż jeszcze nie miał on miejsca. Warto jednak obejrzeć film „2012” i trochę porozmyślać nad ewentualnymi konsekwencjami zagłady naszej planety. Potraktujmy to jednak bardziej jako rozrywkę, a nie powód do niepokoju. Nie warto przecież martwić się na zapas. Jak powszechnie wiadomo, przeżyliśmy już nie raz zapowiadany koniec świata.
