Nawet horrory mogą rozśmieszać
Większość miłośników horrorów przyzna rację stwierdzeniu, że w dzisiejszych czasach o prawdziwy horror jest niezmiernie trudno. Wybierając się do kina na coś, co miało być horrorem, często zamiast przestraszeni, wychodzimy zawiedzeni i rozczarowani. Nic w tym dziwnego. Prezentowane nam horrory albo są obrzydliwe, gdyż przeważa w nich całe mnóstwo krwi albo po prostu śmieszą. Rozczarowani czekamy więc na kolejny mega horror, który niestety pewnie znowu okaże się niewypałem. Producenci z bliżej nieokreślonych przyczyn często tworzą parodie horrorów, które również nie grzeszą ani błyskotliwym poczuciem humoru, ani chociażby odrobiną strachu. Jednak najbardziej smutne jest zjawisko, gdy chcąc obejrzeć dobry horror, zamiast umierać ze strachu, umieramy ze śmiechu. Śmieszne sceny, dziwne potworki, zamiast nieprzewidywalnego scenariusza, sceny podobne do tych z innych horrorów. Żadnych nowości, zaskakujących zwrotów akcji, momentów w których naprawdę można by się bać. Mało ambitny horror, który okazuje się komedią nie jest tym, czego oczekujemy. Bardziej przestraszyć możemy się czytając książkę na przykład Stephena Kinga, który jest mistrzem gatunku grozy. Pobudzimy wówczas wyobraźnię, poczujemy klimat horroru, który przeraża, nie za sprawą zbyt obficie przelanej krwi, ale strasznych wydarzeń, których nie przewidujemy. Niektóre powieści Kinga okazały się bestsellerami i na ich podstawie zostały nakręcone filmy. Są to jedne z lepszych horrorów jakie możemy oglądać na ekranie, chociaż już dość dawno nakręcone. Jedną z nowszych ekranizacji jest film pod tytułem „Łowca snów”, który powstał w 2003 roku. Realizowana jest także filmowa wersja „Desperation”, jednak jeszcze nie wiadomo kiedy będziemy mogli ją zobaczyć na ekranach kin. Warto jeszcze wspomnieć, że w planach jest ekranizacja „The girl who loved Tom Gordon”, a także zapowiedziano już „Bag of bones”. Może wówczas będziemy mieć okazję obejrzenia w końcu dobrego horroru, który pozwoli nam zaznać troszkę adrenaliny. Jeśli nie, to nadal pozostają nam powieści mistrza. Niestety nie wszystkie ekranizacje wspaniałych powieści są świetne. Warto więc przynajmniej dla porównania przeczytać książkę, która w porównaniu z filmem na pewno będzie w stu procentach fascynująca. Za jeden z najlepszych horrorów uważany jest film „Carrie” właśnie na podstawie powieści Stephana Kinga. Opowiada on o szarej dziewczynce, która odkrywa w sobie zdolności nad którymi nie do końca potrafi zapanować. Mimo iż film ten nie jest najnowszej produkcji, zyskuje nadal coraz to nowszych fanów, którzy potrafią docenić jego kunszt. Osoby sięgające po ekranizacje powieści Kinga to głównie fani jego książek. Porównując film z książką zdecydowanie jednak wygrywa książka, która pobudza wyobraźnię i pozwala na własną interpretację czytanego tekstu. W filmie interpretacja jest nam narzucana przez reżysera, a czasami dla większego efektu dodawane są sceny nie występujące w książce, albo na odwrót, wycina się sceny, które w książce są kluczowe. Dlatego zaczynajmy najpierw od przeczytania powieści, która ma większe możliwości przyspieszenia bicia serca, niż nie udany horror.
