Czy Polacy aby na pewno lubią tasiemce?

Telewizja stała się obecnie poważną konkurencją dla kina i literatury. Z jednej strony oferta filmowa jest tak szeroka, że nawet najnowsze filmy można obejrzeć w telewizji krótko po ich kinowej premierze, z drugiej zaś nie wymaga ona od odbiorcy zbyt dużego zaangażowania. Wystarczy o określonej porze znaleźć się przed telewizorem, aby móc zobaczyć oczekiwany film. Trzeba jednak pamiętać, że telewizja to medium alternatywne i choć cieszy się ono niesłabnącą popularnością, to jednak nie zastąpi doznań, jakie gwarantuje dobra książka, czy film obejrzany na dużym ekranie. Nie zastąpi ich chociażby z tego względu, że proponuje inną, odmienną formę osobistego doznania, które nie do końca można ze sobą porównać. Telewizja to medium masowe, zatem zasadnicza propozycja skierowana jest – bez urazy – do klienta mniej wymagającego, takiego, który liczy na relaks po ciężkim dniu pracy lub pożąda aktualnych wiadomości o współczesnym świecie skumulowanych w pigułce. Z wyjątkiem kanałów tematycznych, które skierowane są do widza o sprecyzowanych zainteresowaniach, telewizja ogólnodostępna bazuje w większości na łatwych, nieskomplikowanych emocjach oferując masowemu odbiorcy seriale, których emisja trwa niekiedy latami, a które nie wnoszą do życia człowieka większych wartości. Opery mydlane, które można oglądać w polskiej telewizji, często rodem zza oceanu, nie są już nawet aktualne, ani na czasie. Wydaje się, że polski widz już dawno przestał ekscytować się bogatymi, suto ozdobionymi wnętrzami. Nie stanowią już one żadne podniety, gdyż w naszej rzeczywistości można zaobserwować całą masę atrakcyjnych, współczesnych wnętrz, które odpowiadają światowym trendom. Te różnice zanikają w bardzo szybkim tempie, a zatem polski telewidz nie musi leczyć swoich kompleksów poprzez oglądanie tego, jak żyją tam „na zachodzie”. Dużo ciekawsze wydają się nasze rodzime tasiemce, choć i one mogą znużyć swoją monotonią. Mają jednak tę niewątpliwą zaletę, która decyduje chyba także o ich popularności, że widz może identyfikować się z bohaterami. Nierzadko napotykają oni na takie problemy, które nie są obce przeciętnemu człowiekowi. Fabuła tasiemcowych seriali zza oceanu również wydaje się nieco bajkowa i nie z tego świata, a prym wiedzie w tym niestety mało ambitna i kiczowata opera mydlana pt: „Moda na sukces”. Najwyższy czas docenić polskiego widza i zaproponować mu coś bardziej ambitnego w porze dużej oglądalności. Wiele polskich filmów zasługuje na większą uwagę, zatem z powodzeniem można zastąpić te „luki” intelektualne, gdzie głównym problemem jest dochodzenie kto z kim ma dziecko i kto kogo kocha w danym odcinku. „Moda na sukces” emitowana w polskiej telewizji od ok. 10 lat to niewątpliwa porażka polskiej telewizji, brak szacunku dla widza i jego intelektu. Może ktoś w końcu pójdzie po rozum do głowy i zastanowi się nad tym, czy zamiast wydawać ogromne pieniądze na takie kicze, nie lepiej byłoby promować polski, rodzimy film, któremu tak trudno przebić się przez zasieki światowej kinematografii. Czas najwyższy zmienić zasadę: Cudze chwalicie, swego nie znacie” i zastąpić ją np. treścią: Dobre, bo polskie. Naprawdę, nie musimy już mieć kompleksów wobec zachodu. Zmiany, które następują w naszym kraju od wielu lat, które stawiają nas na równi z innymi krajami powinny wyleczyć nas raz na zawsze z „kompleksu polskiego” również w dziedzinie kinematografii.



Tagi: antena, kanał, kultowy

Katalog podstron