Telewizja prywatna vs telewizja publiczna
Zwykły widz zmieniający codziennie kanały w swoim odbiorniku telewizyjnym i wybierając interesujący go program niekoniecznie zwraca uwagę czy ogląda efekty pracy telewizji publicznej czy prywatnej. Oczywiście, są tacy, którzy większą wagę przywiązują do programów telewizji publicznej, uważając ją za bardziej „ich”, bardziej społeczną a co za tym idzie bardziej prawdziwą i wiarygodną. Inni z kolei tak patrzą na stacje komercyjne. To dla nich właśnie te są całkowicie niezależne i godne uwagi. Kwestia ta szczególnie frapuje, co niektórych widzów, w przypadku serwisów informacyjnych, którym to raz po raz zarzuca się stronniczość czy nieprofesjonalizm. O co właściwie tyle szumu? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Z jednej strony zgodnie z logiką to telewizja publiczna, dofinansowywana przez społeczeństwo powinna być tą najbardziej wiarygodną, pozbawioną zewnętrznych nacisków i wpływów. Niestety, szczególnie w gorących okresach politycznych często okazuje się, że to tylko teoria. W radach nadzorczych zasiadają ludzie bezpośrednio lub pośrednio związani z danymi ugrupowaniami politycznymi i mówiąc wielkim skrótem, ten kto ma władze, ten ma telewizję w garści. Oczywiście nie można uogólniać, że wszystko to polityczne zagrywki i nieczyste układy, ale trudno nie zauważać oczywistych analogii w tym, kto sprawuje władze w stacji a tym, w jakim świetle pokazywane jest dane ugrupowanie polityczne na antenie danej stacji, czy nam się to podoba czy nie. Bardzo duża część społeczeństwa właśnie dlatego jest przeciwna płaceniu abonamentu radiowo-telewizyjnego, uważa, że to pieniądze wyrzucane w błoto, nie przeznaczane na to, na co powinny być przeznaczane. Przeciwieństwa wypatruje się wśród stacji komercyjnych, które to mają zagwarantować pełną niezależność. Ich właściciele to biznesmeni, niepowiązani politycznymi deklaracjami, teoretycznie, ale praktycznie także posiadający poglądy polityczne. Trudno, bowiem znaleźć ludzi całkowicie apolitycznych, pozbawionych własnych sympatii i antypatii, absolutnie neutralnych. Można więc chyba stwierdzić, że nie ma niczego absolutnie apolitycznego. W innych kwestiach też bywa bardziej barwnie. Telewizja publiczna z założenia powinna zapewniać widzom dostęp do wszelkiego rodzaju kulturalnej rozrywki. Tym samym powinniśmy mieć możliwość oglądania sportu, dobrych filmów, widowisk muzycznych itd. Niestety, wielu widzów skarży się na dominację w ramówkach programów, których nie da się oglądać, bo porażają swoim barkiem praktycznie wszystkiego co wartościowe. Telewizja publiczna także chce zarobić, a wiadomo, że programy typu show to sposób na podreperowanie budżetu. Komfort wprowadzania na antenę dowolnych programów ma za to telewizja prywatna. To po niej spodziewa się nowych pomysłów, wprowadzania na polski rynek programów rodem z Zachodu, odrobiny szaleństwa i kontrowersji. Tu nie ma piętna publicznej odpowiedzialności i poczucia straty pieniędzy, jeżeli ktoś straci, to producent. Z reguły także stacje komercyjne stać na więcej niż publiczne, dlatego być może wydaje się, że korzystniej wypadają one w opiniach widzów, choć ich skrajnych przeciwników także nie brakuje. Co pozostaje nam, widzom? Oglądać wszystko, albo nie oglądać nic?
