Telenowele wenezuelskie
Kiedyś, kiedy jeszcze nie mogliśmy się cieszyć polskimi serialami wielką popularnością cieszyły się telenowele wenezuelskie. Ich poplątane scenariusze o wyznaczonej godzinie sadzały przed telewizorami niemalże całe rodziny. Wenezuelskie bohaterki, piękne aczkolwiek nie wyróżniające się specjalnymi zdolnościami aktorskimi, adorowane przez wyczesanych macho wzbudzały zachwyt wiernej publiczności. Scenariusze wenezuelskich seriali nie należą do najambitniejszych ale nie o to przecież w tym wszystkim chodzi. Chodzi raczej o ckliwą historię nieszczęśliwej, bo zakochanej w mężczyźnie z wyższych sfer, uroczej młodej dziewczyny, która pragnie zdobyć miłość swego życia. Nie zważając na swój ciężki los pragnie, aby wybranek ją pokochał. Musi zwyciężyć z wieloma konkurentkami, które zachłannie adorują jej wybranka. Banalna, aczkolwiek oglądana przez sporą publiczność historia. Na szczęście już na początku wiadomo, że telenowela będzie mieć szczęśliwe zakończenie, więc nie wzbudza zbyt wiele emocji. No i cóż, że banalna, że prymitywna i kiepska pod względem aktorskim, jak i tak telenowela wenezuelska swego czasu była ulubienicą szerokiej grupy społeczeństwa. Przypuszczalnie pewnie nadal wśród nas są wierni fani telenowel, którzy oglądają po kilka razy nagrane jeszcze na kasetach odcinki. Jeden z nowszych polskich seriali także był wzorowany na wenezuelskiej telenoweli. Mowa tu o serialu „Majka”, który niedawno miał swą premierę w TVN. Wenezuelską historię dostosowano jednak do polskich realiów, aby była bardziej autentyczna i aby wierni widzowie mogli poniekąt się z nią utożsamiać. Jednak motyw przewodni, czyli dzieje dziewczyny, która zachodzi w nieplanowaną ciążę jest taki sam. Akcja rozgrywa się wśród grona architektów, którzy razem pracują w biurze projektowym. Zatrudnieni do serialu aktorzy są zupełnie nowymi twarzami, które jeszcze nie były oglądane w innych produkcjach serialowych. O to właśnie chodziło producentom „Majki”, aby aktorzy nie kojarzyli się z innymi rolami. Czy dobrze wybrano ocenią sami widzowie. Co prawda pierwszy sezon „Majki” dobiegł już końca, jednak widzowie, których serce podbiła z niecierpliwością czekają na sezon drugi. Tak więc, mimo iż w naszej telewizji nie goszczą już telenowele wenezuelskie, mamy ich krajowy odpowiednik. Może faktycznie taki serial lepiej się ogląda niż wenezuelskie wersje. Polski odpowiednik, kręcony w naszych realiach może wydawać się bliższy naszemu sercu. Jednak miłośnicy telenowel wenezuelskich znajdą je na przykład na kanale romantica dostępnym na platformach cyfrowych. Dwadzieścia cztery godziny na dobę można na nim oglądać właśnie seriale tego typu. Jednak po co, skoro nasza telewizja serwuje nam praktycznie to samo, tylko w polskiej wersji językowej. Poza tym, do dyspozycji mamy całą masę innych polskich „tasiemców”, które ciągną się latami i dzieją się przynajmniej w naszych realiach. Lepiej wspierać krajowy rynek serialowy niż zagraniczne telenowele. Jeśli więc zaśmiecać sobie głowę banałami, to tylko polskiej produkcji.
