Telewizyjne zmory

Z ust wielu ludzi często pada stwierdzenie, że oglądanie telewizji to sama przyjemność. Przeważnie jest to teza wypowiedziana bez zastanowienia, bezmyślnie. Owszem z telewizji można czerpać wiele przyjemności i traktować ją jako źródło relaksu. Są jednak pewne elementy, które każdego człowieka mogą przyprawić o ciarki na plecach. Bezsprzecznie jednym z nich jest fakt, że często, kiedy mamy ochotę obejrzeć coś ciekawego nie znajdujemy nic, co by nas specjalnie zainteresowało. Sytuacja, kiedy do wyboru mamy kilka a często kilkadziesiąt kanałów i na wszystkich niewyświetlany jest żaden godny uwagi program, potrafi nawet najspokojniejszego człowieka wyprowadzić z równowagi. Zdarza się, że na wszystkich lubianych przez nas kanałach równocześnie pokazywany zostaje blok reklamowy. Taki aspekt da się znieść przez minutę, dwie, ale kiedy trwa to już 10 minut nie jeden odbiorca daje się ponieść chwili i w przypływie emocji wyłącza telewizor ciskając pilotem o ścianę. Reklamy mają także to do siebie, że „przychodzą” w najmniej odpowiedniej chwili. a reklamowy, żeby móc skorzystać z toalety lub zrobić sobie herbatę. Zdesperowani postanawiamy przerwać oglądanie filmu i wykonujemy zamierzoną czynność podczas jego trwania. Po powrocie przed ekran, rozsiadamy się wygodnie w fotelu, podczas gdy spot promujący markę stacji oznajmia o rozpoczęciu się bloku reklamowego. Trzeba dysponować nie lada stoickim spokojem, aby nie poddać się w takiej chwili coraz gwałtowniej rozpowszechniającej się w nas furii. Wiadomo, że wiele ludzi jest zagorzałymi fanami seriali. Jest jednak grupa tych, którzy nie czują zbyt wielkiego entuzjazmu na wieść, że zaraz po sześć tysięcy trzysta dziewięćdziesiątym czwartym odcinku „Mody na sukces” leci trzy tysiące pięćset dwudziesty pierwszy odcinek „Klanu”. Pokornie i wytrwale poszukują czegoś dla siebie na innych kanałach, co nie zawsze ma owocne skutki, gdyż popołudniową porą seriale to jeden z głównych punktów ramówki kanałów ogólno-tematycznych. Szczytową kondycją cierpliwości ludzie Ci muszą wykazywać się w okresie wakacyjnym. Nie każdy jest w stanie oprzeć się poczuciu skrajnego zdenerwowania, gdy widzi szósty raz powtórkę pierwszych odcinków „M jak miłość”. Ostatni element zasługujący na miano telewizyjnej zmory jest ramówka w okresie świątecznym. Zwolennicy tradycji, którzy lubią by co roku święta w dużej mierze wyglądały tak samo czerpią radość z faktu, że po raz kolejny z rzędu mogą obejrzeć w magicznej atmosferze świąt Bożego Narodzenia ten sam zestaw filmów. Są jednak tacy, którzy nie omieszkaliby zadowolić się dużo bardziej jakąś świąteczną premierą. Podobna sytuacja dotyczy rozmaitych widowisk rozrywkowych. Owszem, pierwsze oglądanie takich programów sprawia widzom dużą przyjemność i często dostarcza obfitej dawki śmiechu, jednak żaden normalny człowiek nie relaksuje się oglądając te same skecze kabaretowe czternasty raz w jednym miesiącu. Wniosek jest bardzo prosty, telewizja oprócz rozrywki potrafi dostarczyć widzowi wiele całkiem odmiennych, negatywnych emocji.



Tagi: zarobek, emocje, reklama

Katalog podstron

teksty piosenek zdjęcia ślubne darmowe mp3