Współczesna telewizja
Wydaje się, że współczesna telewizja polska nie traktuje swojego odbiorcy jak równorzędnego partnera. W natłoku kolorowych, cukierkowych seriali, które pozornie tylko mają jakiś związek ze współczesnym życiem przeciętnego Polaka, trudno w wolnej chwili znaleźć coś ambitniejszego. No, chyba, że ma się do dyspozycji specjalne kanały. Zwykłe pakiety telewizyjne obfitują w rozrywkę łatwą, lekką i przyjemną, a choć jest ona niewątpliwie potrzebna, to człowiek potrzebuje również posilić swój intelekt wartościami innej natury. Seriale, filmy, kabarety i polityka zdominowały naszą telewizję, choć niekoniecznie w tej kolejności. Oczywiście, wszystkie te formy relaksu są wskazane i z pewnością potrzebne, jednak warto zastanowić się nad tym, czy zachowane s tu proporcje. Widz współczesny jest różnorodny i kieruje się różnymi potrzebami, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że współczesna telewizja kieruje swoją propozycję do określonego dość jednoznacznie typu odbiorcy. W większości to wielbiciel seriali, który koniecznie przynajmniej raz dziennie musi obejrzeć wiadomości, gdzie dominuje polityka. Ta ostatnia, zdominowała całkowicie wszelkie inne przejawy aktywności. Nie będziemy roztrząsać tu, jakie czynniki zadecydowały o tym, ale z pewnością ogromny wpływ ma na to telewizja, bowiem to ona serwuje nam nasycone polityką nienawiści, wiadomości. Współczesna telewizja – niestety – nie uważa swego odbiorcy za człowieka inteligentnego, poszukującego głębszych rozrywek intelektualnych. Stąd przekonanie, że w niedzielę po obiedzie – lub w jego tracie – wszyscy muszą obejrzeć Familiadę i rozwiązywać infantylne hasła, po czym sprawdzić, co słychać u Złotopolskich. Producenci telewizyjni zdają się sądzić, że polski telewidz to pasjonat 13 edycji „Tańca z gwiazdami”, którym przydaje się to miano na siłę. Przykładem mogła być niejaka Oceana. Lansowana jako gwiazda większego kalibru, chyba wyłącznie z powodu egzotycznej urody i znajomości języka angielskiego. Bo kto słyszał o piosenkach tej „gwiazdy” zanim pokazał ją TVN? Takich gwiazd – jak się okazuje – mamy całe mnóstwo, niestety. Są wśród nich piosenkarki, które nie śpiewają, dziennikarki słynące z lansowania audiotele itp. czy rzeczywiście polski widz musi zachwycać się samonapędzającą się maszynką do robienia pieniędzy? Polski widz skazany jest również na niekończące się seriale rodem z zachodu. Śmieszne jest, że w kontekście naszej narodowej religijności lansuje się serial, gdzie trudno zorientować się, kto z kim ma dzieci i ile byłych oraz aktualnych żon. To już jawna kpina z polskiego telewidza, często również słuchacza „Radia Maryja”. Kolejnym problemem, który spędza sen z powiek jest brak wiary w dobrą pamięć polskiego widza. Zatem, w konsekwencji oferuje się mu kilkanaście razy w ciągu roku ten sam film, jakby w przekonaniu, że go nie zapamiętał lub coś ważnego przeoczył. Ta okropna maniera nawet wartościowy film może sprowadzić do rangi bylejakości i pozbawić widza przyjemności z oglądania. W konsekwencji wypada wysnuć wniosek, że współczesna telewizja to w rezultacie skuteczna antytelewizja. Trudno więc dziwić się przeciwnikom abonamentu, skoro w telewizji nie znajdują tego, czego szukają?
